Szanty - samantha
Player audio w wersji BETA. Ew. zgłoszenia błędów prosimy kierować na
Komentarze (26)
>
> szanta to piesn pracy to jest piosenka <img src
Spadłeś mi jakby z NIEBA
>
>
Kurczę, za oknem leje,, miło to powspominać zapach ogniska rozpalonego nad jeziorem... Zapach żywicy... I ryb oczywiście :)
>
aaaah, ale to nie to samo co spiewanie noca na brzegu, siedzac przy ognisku...
dokładnie .
>
> Ale najlepiej się ją słuchało w porcie o zachodzie słońca, które rzuca krwawe blaski na wodę jeziora..<br><br>
Mmmm.. Tylko ci którzy to widzieli wiedzą o co mi chodzi <img src
Ale najlepiej się ją słuchało w porcie o zachodzie słońca, które rzuca krwawe blaski na wodę jeziora..
Mmmm.. Tylko ci którzy to widzieli wiedzą o co mi chodzi :)
W Pacyfiku portach gwarnych nie zahuczy w głowie rum,
Nie dla ciebie są cyklony, Hornu także nie opłyniesz,
W rejsie sławnym i szalonym, w szancie starej nie zaginiesz.
a G a a G a
F G a F G a
a G a a G a
F G a F G a
Ref. : Hej "Samantha", hej "Samantha",
Kiedy wiatr ci gra na wantach,
Gdy rysujesz wody taflę,
Moje serce masz pod gaflem.
Czasem ciężko prujesz wodę
I twe żagle już nie nowe.
Jesteś łajbą pełną wzruszeń,
Jesteś łajbą co ma duszę. F
C a
F
d a
C
a
F G
a G a
Ale teraz wyznać pora, chociaż nie wiem czemu - psiakość!
Gdy cię nie ma na jeziorach, na jeziorach pusto jakoś.
Gdy w wieczornej przyjdzie porze śpiewać zwrotki piosnki złudnej,
Gdy cię nie ma na jeziorze, to Mazury nie są cudne.
Czasem kiedyś już zmęczona w chwili krótkiej przyjemności,
W złotych słońca stu ramionach ty wygrzewasz stare kości.
A gdy przyjdzie kres twych dróg nie zapłaczę na pogrzebie,
Wiem, że sprawi dobry Bóg, byś pływała dalej w niebie.